Kto ja jestem? Polak duży!

Złodzieje i skurwysyny, wypierdalać z mojego kraju!

Gubernator Przywiślańskiego Kraju udał się na posłuchanie do Imperatora

Bo jak inaczej to nazwać?

Nasz dzielny Pan Prezydent wyruszył w długą i niebezpieczną podróż do zamorskiego kraju, któremu zaprzysiągł podległość i służbę. Inaczej nie da się wytłumaczyć tego, co zrobił zaraz po dotarciu do metropolii… Jak każdy posłuszny gubernator albo wicekról kolonialny, zadbał przede wszystkim o interes imperium.

Zgodził się, zapewne bezwarunkowo, na tak zwaną “tarczę”, czyli ponowne (po pozbyciu się Ruskich) wprowadzenie obcych wojsk do kraju, oddanie im kawałka naszej ziemi i uczynienie z nas pierwszoplanowego celu dla islamskich pojebańców. To nam ma zapewnić, nie zgadniecie, bezpieczeństwo.

Tutaj jeden pan wyjaśnia, o jakie bezpieczeństwo chodzi:

Będzie gorzej niż z Ruskimi, bo kiedy dzielni amerykańscy “obrońcy” zaczną rozrabiać, to będziemy mogli im skoczyć i nagwizdać. Baza będzie eksterytorialna, a jej mieszkańcy całkowicie wyłaczeni spod polskiej jurysdykcji. Oczywiście US Army ich ukarze, bardzo surowo, np. pojedzie po premii jak kogoś zgwałcą albo zarżną.

Ale oczywiście to wszystko jest nieistotne, w porównaniu z możliwością podlizania się zdychającemu imperium. Chuj tam z Polską, byle Dżordż był zadowolony.

17.07.2007 - Opublikował/a polakduzy | ameryka, bush, kaczor, zdrada | | Nie ma jeszcze komentarzy

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Musisz być Zalogowany aby dodać komentarz.