21500 EUR
To niestety nie wysokość mojej pensji. To kwota, jaką nasze dzielne Ministerstwo Fotygi Zagranicznej wydało na łapówki (lobbying tak zwany) aby popchnąć sprawę bezwizowego wjazdu do USA. Nie, nie zginęły żadne zera. Dwadzieścia jeden tysięcy pięćset.
Podobno to taka strasznie ważna sprawa. Albo i nie, 3 miliony mieszkań zwolnią uciekający do UK i Irlandii, więc ułatwianie ucieczek do USA nie jest już tak kluczowe. Można zaoszczędzić.
Można było oczywiście zainwestować więcej, albo próbować uruchomić amerykańską Polonię – ale po co? Dżordżi załatwi! A jak nie? To już pomysłu nie ma…
Jak to robią kraje, które zatrudniają prawdziwych dyplomatów, można poczytać tu: Czy warto umierać za USA?
Jak fajnie jest dupy dać…
…albo jak Kaczki wyruchano po dwakroć w Ameryce przez nich ukochanej i nie tylko.
Jak się okazuje, nie po raz pierwszy zresztą, włażenie w dupę władcom Ameryki to zabawa kosztowna i przynosząca znikome (o ile w ogóle jakieś) zyski. W odróżnieniu od Kaczek i innego PiSiorstwa, amerykańscy politycy dbają przede wszystkim o interes swojego kraju. Różnie im to wychodzi, ale intencja słuszna. I w tym celu podjęli niedawno dwie interesujące decyzje…
Wyruchanie pierwsze:
Nieśmiertelna sprawa wiz do USA. Po latach kręcenia i wykręcania się, Kongres dopisał “nowe kraje Unii” do listy wpuszczanych bezwizowo – ale pod warunkiem, że w danym kraju procent odmów wydania wizy wynosił mniej niż 10%. Nie chcą bez wiz wpuszczać typków, którym by normalnie wizy nie dali. Sęk w tym, że Polska się tu nie zalicza – 26% odmów. Pojadą sobie Estończycy, Litwini, Węgrzy itp ale nie obywatele “najwierniejszego sojusznika”. I co panowie bliźniacy? Dupy się nadstawiało bez wazeliny i gówno z tego wyszło…
Wyruchanie drugie:
Wspaniała “tarcza” rakietowa. Zadziwiająco zgodnym chórem przegłosowano obcięcie funduszy na ten projekt. Nic dziwnego, bowiem rakiety tarczowe latają słabo, a jak już polecą – to nie chcą w cel trafiać. Dzordżi nie zbuduje sobie tarczy, bo odejdzie na śmietnik historii zanim w końcu system zostanie dopracowany do poziomu pozwalającego poważnie myśleć o wdrażaniu. Kaczorek został z nadstawionym kuperkiem a tu nawet go wydupczyć nie chcą…
Na froncie krajowym też nie lepiej:
Smród roznosi się z okolic CBA. Dzielni chłopcy nie wykazali się umiejętnością podkładania świni. Z tego co widać, to nawet gdyby Endriu nie został ostrzeżony i tak gówno by z całej afery było. Była ubecja chyba ze stołków pospadała ze śmiechu, czytając informacje o przebiegu tej długotrwałej akcji. Ochrona budynku nie wpuściła funkcjonariuszy… dobrze że nie spałowali, widać dobry dzień mieli. Połowa kwitów sfałszowana, ale druga nie, bo wysłana przepisowo tam, gdzie powinny dotrzeć.
Zresztą nie pierwszyzna to spierdolić robotę. Kardiolog G., rzekomo straszny łapówkarz i morderca już na wolności, bo sąd uznał, że nie stanowi zagrożenia i można go wypuścić z aresztu. Zaraz się pewnie okaże, że z pokazowego procesu też nici.
Ale wróćmy do Ameryki, bo to przecież najważniejszy dla kaczek kraj. Ekstradycja Mazura – obciach jakich mało. Tego nie uznaję za wyruchanie przez Przyjaciela, był to raczej rodzaj samogwałtu. Amerykański sędzia nie musi się bać ministra Z. więc rzekome dowody zbadał starannie. Musiał potem ręce myć dwa razy, bo takiego gówna dawno w nich nie trzymał… Ciekawe na kogo to zwalą?
I tak do zajebania…
Zbrodnia przeciw narodowi polskiemu
Wyły już syreny, teraz czas uczcić pamięć ofiar najgorszej z wojennych zbrodni chwilą rozważań.
Powstanie Warszawskie było zbrodnią przeciwko polskiemu narodowi i przyszłości państwa. Zbrodnią tym gorszą, że zaplanowaną i przeprowadzoną przez Polaków. Niemcy wystąpili tu w zasadzie w roli narzędzia, jak siekiera w ręce mordercy.
Rzekomo miała to być demonstracja polityczna – że jeśli Stalina w wyzwolonej Warszawie powita delegat rządu emigracyjnego, to Polska zachowa dawny ustrój i niepodległość. W coś takiego może uwierzyć tylko kliniczny idiota. Stalin miałby zmienić swoje plany budowy imperium z powodu przemówienia jakiegoś tam polaczka, nie mającego za sobą przynajmniej tuzina dywizji pancernych? Niby czemu? Miał już przecież PKWN i innych komunistów gotowych stworzyć nowy rząd – wedle potrzeb, “niezależnego” państwa albo kolejnej republiki.
Przywódcy podziemia wiedzieli – a przynajmniej powinni byli wiedzieć – że Polskę już dawno sprzedano. Nasi sojusznicy nie chcieli umierać za wolną Polskę, więc oddali ją Stalinowi jako część przyszłej strefy wpływów. Jakiekolwiek działania sprzeciwiające się temu były więc, niestety, z góry skazane na porażkę, przy braku własnej regularnej armii zdolnej zabezpieczyć interes kraju siłą. A “gesty” to sobie można w teatrze mimów robić…
Co więc zrobili? To oczywiste – posłali na śmierć potencjalną elitę przyszłej Polski. Niedoszkolone, źle uzbrojone grupki powstańców nie były w stanie nadrobić oczywistych braków samym entuzjazmem i poświęceniem. Podziwu godna wytrwałość w walce to piękna rzecz. Walka bez nadziei na zwycięstwo to niestety rzecz głupia. Dlatego trzeba powiedzieć jasno – ci ludzie zostali zamordowani przez przywódców ówczesnego podziemia. Niemcy naciskali na spust, ale ofiary podstawiła Komenda Główna AK.
Bezmyślne rozpętanie powstania spowodowało też represje wobec ludności cywilnej, przerwane tylko z braku amunicji do rozstrzeliwania (na wniosek generała SS Bach-Żelewskiego). Pomysłodawcy powstania są za to współodpowiedzialni. Po nieuniknionej klęsce, Warszawę obrócono w ruiny na rozkaz Hitlera. Tego też można było uniknąć…
Co więc mamy z Powstania Warszawskiego? Sporo, ale trudno to nazwać korzyściami. 200 tysięcy zabitych cywili. Zrujnowane miasto. Trupy patriotów. Zajebiste osiągnięcie, nieprawdaż?
Co można było zrobić zamiast? Było kilka możliwości.
Po pierwsze, można było poczekać aż rozpocznie się ofensywa i przeprowadzać zmasowane akcje dywersyjne na tyłach wroga – osłabione oddziały niemieckie wycofałyby się prędzej i straty w Warszawie (zarówno wśrod ludności jak i budynków i infrastruktury) byłyby wielokrotnie mniejsze. Być może też i późniejsze traktowanie żołnierzy AK byłoby lepsze.
Można też było planować bardziej przyszłościowo. Przejść do głębokiej konspiracji i infiltrować nowy system. Potem, w sprzyjających okolicznościach podkopywać go po kawałku. Być może wtedy pożegnalibyśmy się z komuną 10 lat wcześniej, pozostając jeszcze przez jakiś czas formalnie w “bloku”.
Można było też, teoretycznie, rozpuścić wszystkich do domów. To najmniej prawdopodobne rozwiązanie, ograniczające jednak straty.
Jednak nasi przywódcy, zgodnie z wielowiekową tradycją, postanowili zniszczyć co się da. Z Warszawy, jej mieszkańców i żołnierzy podziemnej armii uczynili sobie stos pogrzebowy. I podpalili go pierwszego dnia sierpnia, o godzinie siedemnastej.
Wspomnijmy więc dziś wszystkie ofiary zbrodniczej głupoty i pamiętajmy na przyszłość, że miejsce na wyniosłe gesty to teatr. Powstanie Warszawskie spowodowało szkody, które odczuwamy do dziś.
Żołnierzom Powstania należy się szacunek, wierzyli że walczą w słusznej sprawie i dali z siebie wszystko. Wodzom, którzy je wywołali natomiast, należy sie pogarda i miejsce na śmietniku historii.
-
Archiwa
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (2)
- marzec 2008 (1)
- październik 2007 (9)
- wrzesień 2007 (4)
- sierpień 2007 (3)
- lipiec 2007 (2)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
