Renaty dwie, je je je!
Renata “Kurwik” Beger ma problem, jak to przy wyborach – za mało frajerów gotowych się podpisać na jej zgłoszeniu do PKW. Zwykła go rozwiązywać dopisując tu i ówdzie martwe dusze, ale w przebłysku geniuszu zauważyła, że ktoś przecież może to znów sprawdzić.
Wynajęła więc inną Renatę, której zleciła zdobycie podpisów i “gówno mnie obchodzi jak” (ach ten język wyższych sfer politycznych). Renata J. (już wkrótce na liście kandydatów PiS w lokalu wyborczym obok!) miała za każdy podpis skasować 3 zł czyli mniej więcej dolara. Pierwsze 240 sztuk w ramach promocji – po złotówce.
I już “była w ogródku, już witała się z gąską” a tu smród się zrobił, jakby ktoś gumofilca zdjął. Renata J. ją zakapowała, bo zaliczka 50 zł jakaś taka mizerna była – a sława i wywiady w telewizorni to szansa jedyna w życiu. Cóż, stare przysłowie pszczół mówi “Nie ma honoru wśród złodziei”, jedna kombinatorka sprzedała drugą. Pozostaje mieć nadzieję, że chociaż za dobrą cenę.
Należy za to pochwalić stałość Renaty B. Tradycyjnie zapowiada się wyrok po wyborach. Ma baba wyrobiony styl.
Brak komentarzy.
-
Archiwa
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (2)
- marzec 2008 (1)
- październik 2007 (9)
- wrzesień 2007 (4)
- sierpień 2007 (3)
- lipiec 2007 (2)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
