Szpiclowsko-agencka natura władzy
Trzeba szczerze powiedzieć, że Kaczory nie są największymi propagatorami państwa policyjnego – jedynie najbardziej bezczelnymi. Wiele z tych pomysłów to dzieła ich poprzedników. Tym niemniej, Xero Brothers twórczo rozwijają osiągnięcia poprzedniego reżimu.
Kto widział pierwszą stronę wczorajszej “Wybiórczej”, wie za co się ich atakuje. Niekontrolowany dostęp szpicli do danych ZUS to oczywisty skandal. Jest to jednak tylko kolejny krok w długiej historii budowania szpiclowskiego imperium.
Na tej samej zasadzie zaplanowano im dostęp do central telefonicznych, aby mogli sobie podsłuchiwać każdego, kogo tylko mają ochotę. Co też agenckie kurwy robią, na podstawie bardzo zabawnych przepisów, które w kraju cywilizowanym zostałyby w 5 minut uznane za nielegalne.
Otóż “w razie nie cierpiącej zwłoki konieczności”, szpicle mogą sobie podsłuchiwać każdego przez 5 dni. Tak po prostu na krzywy ryj parszywy. Po tym czasie muszą uzyskać wsteczną zgodę na podsłuch albo skasować nagrania. Metodę nadużycia tego prawa mógłby wymyślić nawet najgłupszy socjalistyczny milicjant – słuchają 5 dni, wyłączają na 15 minut, “kasują” nagrania, włączają słuchanie znów. W ten zajebiście prosty sposób można praktycznie ciągle kogoś podsłuchiwać, wystarczy tylko “zakończyć” w godzinach, kiedy ofiara śpi. Jeśli w jakimś momencie podsłuchany coś ciekawego powie, to zawsze można mu zrobić wjazd o świcie i przy okazji zalegalizować nagrania – że niby wykryto zbrodnię straszną. Albo sobie zanotować, z kim i o czym gadał, jego rozmówców tak samo na taśmę i w końcu, po nagraniu połowy miasta – wszystko w imię prawa i porządku – kogoś się złapie.
Podobnie ma się sprawa z nalotami. Otóż polskie prawo zawiera przepis godzien czasów bierutowskiej bezpieki, pozwalający przeszukać czyjeś mieszkanie, biuro, piwnicę albo kibel zupełnie “na krzywy ryj”. Konkretnie – na podstawie legitymacji służbowej (zwanej z szacunkiem “szmatą” – przez samych policjantów) . Potem musi tylko załatwić sobie zatwierdzenie przez prokuratora. Teoria mówi, że typowy obywatel nie ma się czego bać – praktyka, że u każdego coś się znajdzie (a jak trzeba to podrzuci). Zresztą sam nalot może zepsuć opinię wśród sąsiadów i wyrobić człowiekowi etykietkę “bandyty”, nawet jeśli po 48 godzinach psy go wypuszczą.
Co ciekawe, za “najgorszych czasów komuny” odpowiedni przepis zastrzegał, że takie coś można zrobić tylko “w czasie pościgu” – czyżby czerwoni bardziej szanowali ludzi? W ogóle w krajach cywilizowanych, takie numery są niedopuszczalne, tak samo zresztą jak zlecanie rewizji przez prokuratorów. To funkcja zbyt polityczna i uległa naciskom, więc z zasady nie wolno temu urzędasowi dawać zbyt wiele uprawnień. Jak bardzo uległa i posłuszna widać doskonale u nas. Rewizje, zatrzymania (poza tymi na gorącym uczynku) i inne podobne przyjemności zatwierdza tam sąd i tylko sąd. Za takie numery jak u nas, prokurator i gliny dostaliby wilczy bilet i kopa na rozpęd.
Kolejna gałąź szpiclowania to “uprawnienia śledcze”, czyli oficjalne prawo do szpiclowania, zawleczenia do lochu i przekopania lokalu. Co chwila dostają je nowe wymyślne “policje”, “straże”, “biura”, “agencje”… Niedługo pewnie i cieciom ze straży miejskiej dadzą.
Nie można też pominąć dzielnych funkcjonariuszy CBA, firmy wymyślonej wyłącznie dlatego, że istniejące szpicel-bandy nie chciały odpowiednio entuzjastycznie włazić w kacze dupy i pomagać przy politycznych procesach.
O czym to kurestwo agenturalne świadczy?
O tym, że zdążamy w stronę najbardziej zajebiście “wolnego i demokratycznego” państwa Europy – NRD. Tam też Honecker lubił sobie poszpiclować, werbować agentów i innych kapusiów na pęczki… Chiny i ZSRR też lubiły się w takie szpiclowanie obywateli bawić (zresztą nadal ich to podnieca). Wzorzec dla działań Kaczorów jest jasny – to komuchowate państwo policyjne.
Komuna z nich wyłazi jak słoma z gumofilców. cbdo.
Kto się boi Korwina-Mikke?
Ja niespecjalnie, ale są jakieś obawy wśród władzy. Choć poparcie sondażowe dla koalicji LPR-UPR-PR niby nie grozi wygryzieniem z Sejmu dotychczasowych załogantów, jednak coś tam przeraża kaczystów.
Może boją się, że coś ujawni? Albo że ludzie zaczną się poważnie zastanawiać nad tym, co mówi? Czegoś się boją.
Zdecydowali więc wroga uciszyć, na razie nie sprawdzoną metodą UB, jedynie nie wpuścić na wizję. JKM jest zbulwersowany – i trudno się temu dziwić. A to zaproszą, a to rzucą “spieprzaj dziadu”, a to zgodzą się wpuścić, a to znów nie…
Zdecydujcie się w końcu może? Czy boicie się tak bardzo, by iść w metody Łukaszenki i Putina, czy może dalej udajemy, że to wolny, demokratyczny kraj? Wte albo wewte!
Dwulicowe komuchy z “Faktu”
“Fakt” znów uderza. Tym razem jest to podstępny cios w stylu dawnej “Trybuny Ludu”.
Na pół strony, wielkimi literami piszą “Premierze dość! (…) wspierania komuny”. Gdyby PiS-dy nie były kryptokomuchami to nawet byłby to jakiś pomysł, ale jak ma agentura i lewactwo tępić komunę? Wychodzi więc na taki, delikatny sarkazm, z lekka przyprawiony cynizmem – mniam!
Ale za to na dole mamy danie klasyczne, w stylu retro. Tytuł jakby z lat mojej młodości, coś z pierwszej strony “Trybuny Ludu” albo “Żołnierza Wolności” (czy jak się ta szmata dla wojska zwała).
Co nam pisze gazetka “Fakt” dwie dekady od wprowadzenia systemu wolnorynkowego?
“Uwaga! Spekulant“
(w druku: “Przyłapaliśmy spekulanta”)
Dalej następuje ideowo słuszna demaskacja parszywego spekulanta, co okrada lud pracujący miast i wsi oraz inteligienta pracującego (tak to szło OIDP). Ówże zbrodniarz przeciw ustrojowi dokonał czynu podważającego podstawy PRL, a mianowicie nabył droga kupna paprykę od chłopa. Perfidny kułak sprzedał ją po 15 zł za worek. Antysocjalistyczny element spekulacyjny sprzedawał zaś tak zdobyte dobro po 20 zł za worek sklepikarzom.
Tyle na pierwszej stronie, widocznej w gablocie. Dalej zapewne następowało aresztowanie wroga klasowego przez dzielnych funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, schwytanie kułaka, potępienie obu przez aktyw partyjny i robotniczy oraz kontrola IRCh-y u sklepikarza, bo prywatna inicjatywa jest z definicji podejrzana.
Wersje:
w druku,
internetowa
Zupełnie jakbym się cofnął do poprzedniej epoki. Taki komunistyczny artykuł w zasadzie powinien podpadać pod ten idiotyczny (ale obowiązujący) artykuł KK o propagowaniu ustrojów totalitarnych.
Jest to przecież podręcznikowy wręcz przykład myślenia w stylu socjalistyczno-komunistycznym. Przedsiębiorca, który postanowił zarobić jako pośrednik – hurtownik/dostawca – staje się “spekulantem”. Wzrost cen to oczywiście jego wyłączna wina, przecież gdyby nie pazerność spekulanta, to papryka zgniłaby sobie spokojnie u chłopa, kosztując 15 zł. Że w sklepie by nie było, bo sklepikarz zajmuje się sprzedażą a nie objeżdżaniem wsi za towarem, to nieistotne. Grunt żeby spekulant nie zarobił. Przedstawienie w taki sposób podstawowego przejawu przedsiębiorczości (kupić taniej u producenta, podsunąć pod nos detaliście i pobrać za to prowizję) to ohydne oszczerstwo. Pan “spekulant” powinien ich zaskarżyć o to – bo obicia komuchowatej swołoczy po parszywych ryjach prawo dziś zabrania.
-
Archiwa
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (2)
- marzec 2008 (1)
- październik 2007 (9)
- wrzesień 2007 (4)
- sierpień 2007 (3)
- lipiec 2007 (2)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
