Układ mnie dopadł… łeeeeee… mamusiu!
To straszne. Straszne! Szeroki front Układu Wykształciuchów, składający się z morderców Popiełuszki oraz sitwy Tuska, Urbana i LiD zniszczył jedynych sprawiedliwych.
Tu można wysłuchać żałosnego biadolenia
W skrócie: wyruchali nas, ale cośmy spierdolili przez te dwa lata, to nasze.
Panie Kaczorek, to trzeba leczyć! Religa może znajdzie dobrego fachowca – jest jeszcze szansa, że się da wyleczyć.
Tusk natomiast, aby PiSdy dobić zupełnie, odśpiewał pierwszą zwrotkę hymnu narodowego nie fałszując ani tonu ani słów. Do układu należą więc najwyraźniej także szatani muzykalni.
Tym niemniej, to wielki sukces kaczej bandy, dostali więcej głosów niż poprzednio, co świadczy o skuteczności prania mózgów. 32% naszych rodaków to idioci. Smutne.
A z ciekawostek: co najbardziej przeraziło kaczorstwo? Informacja, że do urn tłumnie ruszyła młodzież. Wiedzieli, że to dla nich klęska, bo młodzież wyrosła w czasach pełnych reklamy i propagandy coraz lepiej odczytuje prawdziwe intencje. “Przyszłość narodu” ma najwyraźniej w dupie lustrację, układ, rydzyjko i kaczą “prawość i sprawiedliwość”. Jest nadzieja na mniej spierdolone jutro.
Debata obustronnie wygrana
Odbyła się debata. Jak każdy widział, strony przedstawiły swoje poglądy, w skrócie – Kaczor uważa, że winny jest układ i szatani, więc podstawowa sprawa to zgnoić jedno i drugie; Donald – że mieszkania buduje się z cegły a nie z teczek, zaś tępienie układu za cenę stagnacji to nie jest to o co chodzi.
Sondaże były jednoznaczne: Tusk wyszedł na inteligenta, Kaczyński na paranoika. Obaj nie omieszkali przedstawić swojego udziału w debacie jako porażającego wroga zwycięstwa.
Tusk miał na potwierdzenie tego wyniki sondaży i komentarze różnych politykierów, zaproszonych do tego czy innego studia telewizorni. Z jego strony, twierdzenie o zwycięstwie nie dziwi zupełnie. W końcu przecież przegadał Kaczora, nespa?
Czyżby Kaczor stracił już do końca ten nikły związek z rzeczywistością? Bynajmniej. On kalkuluje inaczej. Tusk chciał zaprezentować swoja przewagę w gadaniu – co mu się udało. Zyskał punkty u “wykształciuchów”, czyli części społeczeństwa mającej IQ większe od numeru buta. Kaczor się tym nie przejmuje – on nigdy nie liczył na przekonanie tych ludzi. Nigdy! Jego elektoratem są moherowe babcie i motłoch, pierwsze głosują jak poleca “rydzyjko”, drudzy – na swojego. A tu Kaczor wyszedł na “swojego” – twardo się trzymał swojego zdania napastowany przez inteligiencika. A wiadomo przeca, tym inteligientom to wierzyć nie można, uny kradno i oszukujo bo takie za sprytne som.
Wyrobił więc w swojej “grupie docelowej” przekonanie, że Tusk to taki szatan z Układu Wykształciuchów, co chce zniszczyć “dobrą robotę” PiS-ową. To jest jego sukces i zwycięstwo w debacie.
A kto przegrał? My przegraliśmy, bo ani Tusk ani Kaczor nie przedstawili żadnego konstruktywnego planu. Jeden chce żeby wszystkim było lepiej – ale ani grama konkretu, drugi – dalej robić to samo tylko bardziej. I straszy zmianą Konstytucji, oczywiście nie na lepsze, jego prawdziwym celem jest zniszczenie demokracji od środka w stylu Hitlera i NSDAP, nie zamachem stanu, bo to by spowodowało wrogie reakcje UE, ale podgryzaniem po kawałku, jak szczur.
Kaczka wini Tuska,
Tusk – Kaczkę,
a ja mam od tego sraczkę…
Kto się boi Korwina-Mikke?
Ja niespecjalnie, ale są jakieś obawy wśród władzy. Choć poparcie sondażowe dla koalicji LPR-UPR-PR niby nie grozi wygryzieniem z Sejmu dotychczasowych załogantów, jednak coś tam przeraża kaczystów.
Może boją się, że coś ujawni? Albo że ludzie zaczną się poważnie zastanawiać nad tym, co mówi? Czegoś się boją.
Zdecydowali więc wroga uciszyć, na razie nie sprawdzoną metodą UB, jedynie nie wpuścić na wizję. JKM jest zbulwersowany – i trudno się temu dziwić. A to zaproszą, a to rzucą “spieprzaj dziadu”, a to zgodzą się wpuścić, a to znów nie…
Zdecydujcie się w końcu może? Czy boicie się tak bardzo, by iść w metody Łukaszenki i Putina, czy może dalej udajemy, że to wolny, demokratyczny kraj? Wte albo wewte!
Dwulicowe komuchy z “Faktu”
“Fakt” znów uderza. Tym razem jest to podstępny cios w stylu dawnej “Trybuny Ludu”.
Na pół strony, wielkimi literami piszą “Premierze dość! (…) wspierania komuny”. Gdyby PiS-dy nie były kryptokomuchami to nawet byłby to jakiś pomysł, ale jak ma agentura i lewactwo tępić komunę? Wychodzi więc na taki, delikatny sarkazm, z lekka przyprawiony cynizmem – mniam!
Ale za to na dole mamy danie klasyczne, w stylu retro. Tytuł jakby z lat mojej młodości, coś z pierwszej strony “Trybuny Ludu” albo “Żołnierza Wolności” (czy jak się ta szmata dla wojska zwała).
Co nam pisze gazetka “Fakt” dwie dekady od wprowadzenia systemu wolnorynkowego?
“Uwaga! Spekulant“
(w druku: “Przyłapaliśmy spekulanta”)
Dalej następuje ideowo słuszna demaskacja parszywego spekulanta, co okrada lud pracujący miast i wsi oraz inteligienta pracującego (tak to szło OIDP). Ówże zbrodniarz przeciw ustrojowi dokonał czynu podważającego podstawy PRL, a mianowicie nabył droga kupna paprykę od chłopa. Perfidny kułak sprzedał ją po 15 zł za worek. Antysocjalistyczny element spekulacyjny sprzedawał zaś tak zdobyte dobro po 20 zł za worek sklepikarzom.
Tyle na pierwszej stronie, widocznej w gablocie. Dalej zapewne następowało aresztowanie wroga klasowego przez dzielnych funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, schwytanie kułaka, potępienie obu przez aktyw partyjny i robotniczy oraz kontrola IRCh-y u sklepikarza, bo prywatna inicjatywa jest z definicji podejrzana.
Wersje:
w druku,
internetowa
Zupełnie jakbym się cofnął do poprzedniej epoki. Taki komunistyczny artykuł w zasadzie powinien podpadać pod ten idiotyczny (ale obowiązujący) artykuł KK o propagowaniu ustrojów totalitarnych.
Jest to przecież podręcznikowy wręcz przykład myślenia w stylu socjalistyczno-komunistycznym. Przedsiębiorca, który postanowił zarobić jako pośrednik – hurtownik/dostawca – staje się “spekulantem”. Wzrost cen to oczywiście jego wyłączna wina, przecież gdyby nie pazerność spekulanta, to papryka zgniłaby sobie spokojnie u chłopa, kosztując 15 zł. Że w sklepie by nie było, bo sklepikarz zajmuje się sprzedażą a nie objeżdżaniem wsi za towarem, to nieistotne. Grunt żeby spekulant nie zarobił. Przedstawienie w taki sposób podstawowego przejawu przedsiębiorczości (kupić taniej u producenta, podsunąć pod nos detaliście i pobrać za to prowizję) to ohydne oszczerstwo. Pan “spekulant” powinien ich zaskarżyć o to – bo obicia komuchowatej swołoczy po parszywych ryjach prawo dziś zabrania.
Ozdoba w kształcie pędzla = 3 lata pierdla
Nasza dzielna Policja, zachęcona obniżeniem wymagań dla kandydatów na stróżów prawa, dokonała nowego heroicznego wyczynu. Dopiero co pokonała straszliwą mafię napisową, ale to przecież nie powód, by spocząć na laurach. Gdzieżby!
Krajowi naszemu zagroziła przecież nowa mafia, tym razem googlowo-kutasowa. Owa zbrodnicza formacja, w osobie 23-letniego Marka W. z Cieszyna, nie oparła się nowoczesnym metodom śledczym i została bezlitośnie rozpracowana. Ten pan już nie podlinkuje słowa “kutas” do www.prezydent.pl!
Sprawa jest interesująca z kilku co najmniej powodów. Pierwszy i chyba najbardziej oczywisty, to pytanie jakie mi się nasunęło po przeczytaniu o tej sprawie po raz pierwszy, czyli: “Po kiego chuja to rozgłaszają?”. Dopóki nie przeczytałem o aresztowaniu zbrodniarza W., nie wiedziałem w ogóle, że coś takiego ma miejsce. W końcu nie ma obowiązku sprawdzania co Google pokazuje kiedy się wpisze jakieś bluzgi jako temat wyszukiwania. Teraz już wiem, że skutecznie powiązano najwyższy (hmmm…) organ władzy z popularnym określeniem członka męskiego (a są żeńskie?). Tę porażającą wiedzę zyskało pewnie też sporo niewinnych internautów. Policja uczyniła dla skutasienia prezydenckiej strony więcej niż oskarżony W. Brawo!
Druga sprawa to trwający w naszym prawie komunistyczny paragraf (art. 135 par. 2 KK), karzący za obrazę prezydenta. I podobne kary za przygadanie innym oficjelom. Państwo mieniące się wolnym i demokratycznym nie ma miejsca na takie prawo. W krajach cokolwiek bardziej cywilizowanych karalne jest oszczerstwo względem funkcjonariuszy publicznych, definiowane jako podawanie nieprawdziwych faktów o nich, z intencją szkodzenia. U nas zaś PRL wraca.
Są też tematy do rozważań dla prawników, np. czy linkowanie mozna uznać za formę zniewagi albo czy Google ponosi jakąś odpowiedzialność. Niech sobie kombinują.
Ja muszę natomiast zaznaczyć, że Wielmożny Pan Prezydent nie jest “ozdobą z nici, jedwabiu, wełny, sznurka itp. w kształcie pędzla“. A czym albo kim jest, to wy sami dobrze wiecie…
“Przyjaciel”
To będzie post historyczny, o tym, co mnie prawie przekonało do założenia bloga.
Dawno, dawno temu… dobra, wcale nie dawno. Dzień był słoneczny, nastrój miałem dobry jak rzadko, ale nieopatrznie wszedłem do kiosku. To był błąd, straszliwy i koszmarny błąd, bowiem wzrok mój padł na znaną z wysokiej jakości dziennikarstwa gazetę “Fakt”. Tym razem jednak, na pierwszej stronie zamiast typowego mordercy, zboczeńca, złodzieja czy innego satanisty znajdował się portret władcy Imperium Zła, niejakiego George W. Busha. Przez chwilę myślałem optymistycznie “wreszcie go zdemaskowali!”, jednak drugi rzut oka niestety ujawnił głębię koszmaru.
Tytuł brzmiał bowiem “Witaj przyjacielu!” (or compatible). Tu pojawia się pewien dysonans poznawczy, bowiem osoba przedstawiona na zdjęciu ni cholery nie pasuje do tych słów. Normalnie pod pojęciem “przyjaciel” rozumie się kogoś, kto nam pomoże albo choć spróbuje nas uratować od szkody. Nie zaś kogoś, kto nas wciągnął w zbrodniczą wojnę, jego kumple wyruchali nas finansowo na zakupie (zbędnych nam) samolotów zaś jego podwładni nadal traktują nas Polaków jako podludzi. Z takimi przyjaciółmi to już wrogów nie potrzebujemy… ale ich sobie i tak robimy.
Normalnie mną zatrzęsło.
Ale, pomyślałem sobie, dzień piękny, co się będę przejmował idiotami. To był błąd. I to się już nie powtórzy.
-
Archiwa
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (2)
- marzec 2008 (1)
- październik 2007 (9)
- wrzesień 2007 (4)
- sierpień 2007 (3)
- lipiec 2007 (2)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
