“Przyjaciel”
To będzie post historyczny, o tym, co mnie prawie przekonało do założenia bloga.
Dawno, dawno temu… dobra, wcale nie dawno. Dzień był słoneczny, nastrój miałem dobry jak rzadko, ale nieopatrznie wszedłem do kiosku. To był błąd, straszliwy i koszmarny błąd, bowiem wzrok mój padł na znaną z wysokiej jakości dziennikarstwa gazetę “Fakt”. Tym razem jednak, na pierwszej stronie zamiast typowego mordercy, zboczeńca, złodzieja czy innego satanisty znajdował się portret władcy Imperium Zła, niejakiego George W. Busha. Przez chwilę myślałem optymistycznie “wreszcie go zdemaskowali!”, jednak drugi rzut oka niestety ujawnił głębię koszmaru.
Tytuł brzmiał bowiem “Witaj przyjacielu!” (or compatible). Tu pojawia się pewien dysonans poznawczy, bowiem osoba przedstawiona na zdjęciu ni cholery nie pasuje do tych słów. Normalnie pod pojęciem “przyjaciel” rozumie się kogoś, kto nam pomoże albo choć spróbuje nas uratować od szkody. Nie zaś kogoś, kto nas wciągnął w zbrodniczą wojnę, jego kumple wyruchali nas finansowo na zakupie (zbędnych nam) samolotów zaś jego podwładni nadal traktują nas Polaków jako podludzi. Z takimi przyjaciółmi to już wrogów nie potrzebujemy… ale ich sobie i tak robimy.
Normalnie mną zatrzęsło.
Ale, pomyślałem sobie, dzień piękny, co się będę przejmował idiotami. To był błąd. I to się już nie powtórzy.
-
Archiwa
- sierpień 2008 (2)
- lipiec 2008 (2)
- marzec 2008 (1)
- październik 2007 (9)
- wrzesień 2007 (4)
- sierpień 2007 (3)
- lipiec 2007 (2)
-
Kategorie
-
RSS
Wpisy RSS
Komentarze RSS
