Kto ja jestem? Polak duży!

Złodzieje i skurwysyny, wypierdalać z mojego kraju!

Ileś-tam dni Donaldu Tusku i jego “cudów”

W zasadzie mógłbym sobie odpuścić – w końcu nie tylko PiSdy podliczyły rząd PO. Wszyscy inni też. Wynik liczenia, jakby nie patrzeć, mocno odstaje od obietnic wyborczych. Z jednej strony sam fakt częściowej dekaczyzacji skłania do pewnej pobłażliwości, z drugiej – nie jest dobrze.

Oczywiście tylko ostatni frajerzy mogli uwierzyć w obiecane cuda i dziwy. Ludzie trochę myślący dobrze wiedzą, że cudów nie ma, a nazywając polityków dziwkami obrażałoby się “pracownice seksualne”. One się przynajmniej wywiązują z umów, jak biorą stówę za danie dupy, to dana dupa jest za chwilę nadstawiona. Jak polityk coś obiecuje… to obiecuje.

Weźmy podatki. Donaldu obiecuje niższe podatki i jednocześnie wyższe wydatki. Najwyraźniej nie zna starego przysłowia, że “z pustego to i Salomon nie naleje”. A może uważa się za lepszego od legendarnego króla? Obniżka podatków to rzecz dobra i konieczna, przynosi ona – wbrew pozorom – większe wpływy, ale dopiero w dłuższej perspektywie. Jeśli obniżamy podatki w tym roku, to pozytywny efekt dla budżetu pojawi się za jakiś czas – może rok, może dwa lata, może trzy… Tymczasem różne podwyżki, zapomogi itp trzeba wypłacać już teraz. Efekt jest do przewidzenia nawet dla ucznia pierwszej klasy: jak zbieramy mniej a wydajemy więcej, to wynik jest na minusie. Nie grozi nam dodruk pieniędzy (ministrem finansów nie jest przecież Lepper), za to będzie kolejna emisja obligacji i zaciąganie innych kredytów.

Lepsze prawo? Tu niby coś się ruszyło, ma nie być już “aresztów wydobywczych” tak lubianych przez Zero i jego kumpli. Zobaczymy tylko jak długo… Nie słychać jednak nic w sprawie innych przepisów obrażających elementarne poczucie sprawiedliwości (rewizje na “szmatę”, obraza majestatu i kilka innych) czy sprzecznych z konstytucją.

Tak zwane “przyjazne państwo” to śmiech na sali. Bryluje sobie niejaki Palikot i ma darmową promocję, natomiast działań faktycznych ani śladu.

Drugie takie pośmiewisko, to oddanie rządów nad gospodarką PSL-owi. Ludziom, którzy nawet tego co im “samo” rośnie na polu sprzedać nie umieli i poszli w politykę.

Mamy też kwestię “Traktatu Lizbońskiego”, czyli eurokonstytucji v2.0. Wiedząc doskonale, że w referendum ten koszmarek przegrałby z wynikiem gorszym niż miał PiS w wyborach, PO współpracując z poprzednim reżimem, komuchami i w ogóle z kim się da, usiłuje przepchnąć to coś w drodze sejmowej. Propagandowo przedstawia się traktat jako drobne zmiany, podczas gdy umowa ta powołuje do życia “Unię Europejską” jako formalnie istniejące państwo federalne, mające władzę zwierzchnią nad obecnymi członkami Wspólnoty Europejskiej. Efektem będzie ograniczenie suwerenności do poziomu takiego, jaki mieliśmy w czasach Bieruta – tyle że zamiast komunisty Stalina będą rządzić socjalistyczne biurwy z Brukseli. Różnica może i jest w detalach praktycznych, ale w zasadzie – nie ma. Były jakieś tam przysięgi o obronie suwerenności, ale kto by to pamiętał 100 dni po złożeniu?

Wreszcie, tak zwana “tarcza”, czyli instalacja rzekomo defensywnego systemu rakietowego. Skoro oddajemy swój kraj brukselskim biurwokratom, to czemu nie oddać kawałka USA? W końcu co za różnica, kto rządzi obszarem między Odrą a Bugiem – byle nie Polacy. Amerykanie na pewno docenia nasz gest i w rewanżu sprzedadzą nam jakiś inny wojskowy złom po cenie nowego sprzętu. Mamy już korwety otrzymane “w darze”, których utrzymanie (jednej – druga stoi w porcie i o własnych siłach stamtąd nie ruszy) kosztuje już więcej niż zamówienie i zbudowanie nowych jednostek, mamy F16 w wersji gruntowo-złomowej (połowę pewnie niedługo rozbiorą na części by reszta nadawała się do czegoś więcej niż dumne stanie w hangarze). Teraz Donaldu się śpieszy, zupełnie jak Kaczor, by zdążyć oddać kawałek kraju obcym – byle zdążyć zanim zmieni się w USA władza i skasuje cały projekt tarczy (chyba że rakiety zaczną mieć celność lepszą niż pijany gajowy – ale to się nie zapowiada na najbliższą przyszłość).

Wygląda więc na to, że pozbyliśmy się psychopaty a w zamian dostaliśmy człowieka, który robi prawie dokładnie to samo, tylko bez usprawiedliwienia szaleństwem. Zdrada, tradycyjnie już, popłaca.

16.03.2008 Opublikował/a polakduzy | DonalduTusku, ameryka, bush, politycy, wtopa, zdrada | | Nie ma jeszcze komentarzy

Układ mnie dopadł… łeeeeee… mamusiu!

To straszne. Straszne! Szeroki front Układu Wykształciuchów, składający się z morderców Popiełuszki oraz sitwy Tuska, Urbana i LiD zniszczył jedynych sprawiedliwych.

Tu można wysłuchać żałosnego biadolenia 

W skrócie: wyruchali nas, ale cośmy spierdolili przez te dwa lata, to nasze.

Panie Kaczorek, to trzeba leczyć! Religa może znajdzie dobrego fachowca – jest jeszcze szansa, że się da wyleczyć.

Tusk natomiast, aby PiSdy dobić zupełnie, odśpiewał pierwszą zwrotkę hymnu narodowego nie fałszując ani tonu ani słów. Do układu należą więc najwyraźniej także szatani muzykalni.

Tym niemniej, to wielki sukces kaczej bandy, dostali więcej głosów niż poprzednio, co świadczy o skuteczności prania mózgów. 32% naszych rodaków to idioci. Smutne.

A z ciekawostek: co najbardziej przeraziło kaczorstwo? Informacja, że do urn tłumnie ruszyła młodzież. Wiedzieli, że to dla nich klęska, bo młodzież wyrosła w czasach pełnych reklamy i propagandy coraz lepiej odczytuje prawdziwe intencje. “Przyszłość narodu” ma najwyraźniej w dupie lustrację, układ, rydzyjko i kaczą “prawość i sprawiedliwość”. Jest nadzieja na mniej spierdolone jutro.

22.10.2007 Opublikował/a polakduzy | kaczor, politycy, propaganda, wtopa, wybory | | Nie ma jeszcze komentarzy

Renaty dwie, je je je!

Renata “Kurwik” Beger ma problem, jak to przy wyborach – za mało frajerów gotowych się podpisać na jej zgłoszeniu do PKW. Zwykła go rozwiązywać dopisując tu i ówdzie martwe dusze, ale w przebłysku geniuszu zauważyła, że ktoś przecież może to znów sprawdzić.

Wynajęła więc inną Renatę, której zleciła zdobycie podpisów i “gówno mnie obchodzi jak” (ach ten język wyższych sfer politycznych). Renata J. (już wkrótce na liście kandydatów PiS w lokalu wyborczym obok!) miała za każdy podpis skasować 3 zł czyli mniej więcej dolara. Pierwsze 240 sztuk w ramach promocji – po złotówce.

I już “była w ogródku, już witała się z gąską” a tu smród się zrobił, jakby ktoś gumofilca zdjął. Renata J. ją zakapowała, bo zaliczka 50 zł jakaś taka mizerna była – a sława i wywiady w telewizorni to szansa jedyna w życiu. Cóż, stare przysłowie pszczół mówi “Nie ma honoru wśród złodziei”, jedna kombinatorka sprzedała drugą. Pozostaje mieć nadzieję, że chociaż za dobrą cenę.

Należy za to pochwalić stałość Renaty B. Tradycyjnie zapowiada się wyrok po wyborach. Ma baba wyrobiony styl.

29.09.2007 Opublikował/a polakduzy | politycy, wtopa | | Nie ma jeszcze komentarzy

21500 EUR

To niestety nie wysokość mojej pensji. To kwota, jaką nasze dzielne Ministerstwo Fotygi Zagranicznej wydało na łapówki (lobbying tak zwany) aby popchnąć sprawę bezwizowego wjazdu do USA. Nie, nie zginęły żadne zera. Dwadzieścia jeden tysięcy pięćset.
Podobno to taka strasznie ważna sprawa. Albo i nie, 3 miliony mieszkań zwolnią uciekający do UK i Irlandii, więc ułatwianie ucieczek do USA nie jest już tak kluczowe. Można zaoszczędzić.
Można było oczywiście zainwestować więcej, albo próbować uruchomić amerykańską Polonię – ale po co? Dżordżi załatwi! A jak nie? To już pomysłu nie ma…

Jak to robią kraje, które zatrudniają prawdziwych dyplomatów, można poczytać tu: Czy warto umierać za USA?

16.08.2007 Opublikował/a polakduzy | ameryka, wtopa | | Nie ma jeszcze komentarzy

Jak fajnie jest dupy dać…

…albo jak Kaczki wyruchano po dwakroć w Ameryce przez nich ukochanej i nie tylko.

Jak się okazuje, nie po raz pierwszy zresztą, włażenie w dupę władcom Ameryki to zabawa kosztowna i przynosząca znikome (o ile w ogóle jakieś) zyski. W odróżnieniu od Kaczek i innego PiSiorstwa, amerykańscy politycy dbają przede wszystkim o interes swojego kraju. Różnie im to wychodzi, ale intencja słuszna. I w tym celu podjęli niedawno dwie interesujące decyzje…

Wyruchanie pierwsze:

Nieśmiertelna sprawa wiz do USA. Po latach kręcenia i wykręcania się, Kongres dopisał “nowe kraje Unii” do listy wpuszczanych bezwizowo – ale pod warunkiem, że w danym kraju procent odmów wydania wizy wynosił mniej niż 10%. Nie chcą bez wiz wpuszczać typków, którym by normalnie wizy nie dali. Sęk w tym, że Polska się tu nie zalicza – 26% odmów. Pojadą sobie Estończycy, Litwini, Węgrzy itp ale nie obywatele “najwierniejszego sojusznika”. I co panowie bliźniacy? Dupy się nadstawiało bez wazeliny i gówno z tego wyszło…

Wyruchanie drugie:

Wspaniała “tarcza” rakietowa. Zadziwiająco zgodnym chórem przegłosowano obcięcie funduszy na ten projekt. Nic dziwnego, bowiem rakiety tarczowe latają słabo, a jak już polecą – to nie chcą w cel trafiać. Dzordżi nie zbuduje sobie tarczy, bo odejdzie na śmietnik historii zanim w końcu system zostanie dopracowany do poziomu pozwalającego poważnie myśleć o wdrażaniu. Kaczorek został z nadstawionym kuperkiem a tu nawet go wydupczyć nie chcą…

Na froncie krajowym też nie lepiej:

Smród roznosi się z okolic CBA. Dzielni chłopcy nie wykazali się umiejętnością podkładania świni. Z tego co widać, to nawet gdyby Endriu nie został ostrzeżony i tak gówno by z całej afery było. Była ubecja chyba ze stołków pospadała ze śmiechu, czytając informacje o przebiegu tej długotrwałej akcji. Ochrona budynku nie wpuściła funkcjonariuszy… dobrze że nie spałowali, widać dobry dzień mieli. Połowa kwitów sfałszowana, ale druga nie, bo wysłana przepisowo tam, gdzie powinny dotrzeć.

Zresztą nie pierwszyzna to spierdolić robotę. Kardiolog G., rzekomo straszny łapówkarz i morderca już na wolności, bo sąd uznał, że nie stanowi zagrożenia i można go wypuścić z aresztu. Zaraz się pewnie okaże, że z pokazowego procesu też nici.

Ale wróćmy do Ameryki, bo to przecież najważniejszy dla kaczek kraj. Ekstradycja Mazura – obciach jakich mało. Tego nie uznaję za wyruchanie przez Przyjaciela, był to raczej rodzaj samogwałtu. Amerykański sędzia nie musi się bać ministra Z. więc rzekome dowody zbadał starannie. Musiał potem ręce myć dwa razy, bo takiego gówna dawno w nich nie trzymał… Ciekawe na kogo to zwalą?

I tak do zajebania…

12.08.2007 Opublikował/a polakduzy | ameryka, kaczor, wtopa | | Nie ma jeszcze komentarzy